Pierwsza pomoc w zagrożeniach

Zazwyczaj pierwsze symptomy jakiejś dolegliwości lub choroby nie są na tyle groźne, abyśmy poświęcali czas temu zjawisku. Tymczasem badacze przekonują, że nawet słabe sygnały warto potraktować poważnie, bo w ten sposób można uchronić się przed nadejściem objawów mocniejszych.

Oddychanie komórkowe

Olej lniany, który będziemy kupować, powinien być tłoczony na zimno, czyli mechanicznie wyciskany z nasion lnu bez ich podgrzewania, bo dzięki temu niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) mogą zachować swoje naturalne struktury i właściwości biologiczne. Trzeba bowiem wiedzieć, że proces rafinacji (oczyszczania) niszczy właściwości lecznicze oleju, ponieważ wtedy pozostaje już tylko czysty chemicznie tłuszcz. Natomiast olej nierafinowa-ny zawiera wszystkie dobroczynne substancje pochodzące z wytłaczanego ziarna.

Kwasy NNKT wspomagają oddychanie komórkowe, uczestniczą też w transporcie tlenu i produkcji hemoglobiny. W rezultacie mamy krew dotlenioną, a to z kolei powoduje, że nasze komórki mięśniowe są lepiej odżywione oraz bardziej podatne na odbiór składników pokarmowych, jakie niesie krew.

Olej lniany jest najbardziej wartościowym tłuszczem w diecie kulturystów – zawiera mnóstwo kwasów omega-3, które stanowią budulec dla tkanki mózgowej, hormonów i w ogóle dla każdej tkanki organizmu. Wszystko to sprzyja tworzeniu się równowagi (homeostazy) biochemicznej organizmu.

Depresja z braku witamin

Wyniki różnych badań wykazały, że objawy wielu chorób umysłowych można wywołać przez obniżenie poziomu witamin w organizmie. Na przykład udało się stwierdzić, że ponad 90% osób chorych psychicznie ma niedobór kwasu foliowego. Inne nieprawidłowe stany emocjonalne są spowodowane niedoborem witaminy PP (niacyny), jednej z witamin z grupy B, a nawet witaminy C.

Prawdziwy luksus dla organizmu

Tym luksusem jest niewątpliwie karnozyna – suplement wspomagający regenerację mięśni, a także poprawiający siłę skurczu mięśni. Wykazuje również zdolność wpływania na gojenie się ran, co wynika z jej właściwości antyoksydacyjnych oraz z kierowanego wpływania na nasilenie produkcji IGF-1 (insulinopodobny czynnik wzrostu) oraz aktywizacji cynku, który ma z kolei właściwości przeciwzapalne.

W sporcie wyczynowym najbardziej ceni się właściwość tej substancji do poprawiania bilansu energetycznego mięśnia sercowego, do podniesienia poziomu stężenia ATP i fosfokreatyny w kardiomiocytach (komórki stanowiące podstawowe składniki mięśni gładkich) oraz do poprawiania parametrów wydolności mięśnia sercowego.

Ponadto karnozyna, powodując rozkurcz mięśni gładkich naczyń krwionośnych, ma możliwość obniżania ciśnienia krwi. Poprawia też wieńcowy przepływ krwi, a tym samym zmniejsza ewentualną rozległość obszaru niedokrwienia w mięśniu sercowym.

Istnieją dowody na to, że wydzielanie się kar-nozyny do mięśni podczas treningu poprawia neurotransmisję (linia mózg – mięsień) oraz funkcje fizjologiczne narządów, umożliwiając im dostarczanie energii potrzebnej do zwiększonego wysiłku.

Aby wykorzystać wchłanianie się karnozyny do krwiobiegu, należy przyjmować ją z witaminą E. Stosowanie dwukrotne w ciągu dnia: pierwszy raz kapsułka karnozyny 500 mg plus 200 mg To-kovitu E, drugi raz ta sama dawka.

Słodycz z dżungli

Prawdopodobnie mało kto wie, co kryje się pod symbolem spożywczym E 957. Otóż jest to substancja o nazwie taumatyna – najsłodsze białko świata. Można powiedzieć, że prosto z krzaka, bo rodowód tej substancji ma swój początek w dżungli Afryki Zachodniej. Właśnie tam rośnie krzew odkryty jeszcze w roku 1840 przez angielskiego lekarza poszukującego roślin o zdolnościach prozdrowotnych. Krzew ten został niebawem zarejestrowany pod nazwą Thaumatococcus daniellii.

Z czasem okazało się, że wydzielone z rośliny białko jest 2 tysiące razy słodsze od cukru, co pozwoliło zastosować je w przemyśle spożywczym jako rodzaj słodziku.

W naszym kraju używa się go w tym celu od 1998 roku, przede wszystkim w różnych napojach smakowych, ale również w farmacji, dzięki czemu udaje się zamaskować gorzki smak leków i suplementów diety.

Pozytywną cechą tegoż słodziku jest fakt, że nie daje on wrażenia chemicznego posmaku, podczas gdy inne słodziki nie są wolne od takich „subtelności”. W każdym razie jeżeli amator słodkich napojów, mlecznych lub owocowych, zobaczy na etykiecie wzór E 957, może mieć pewność, że nie jest to jakiś kolejny produkt stworzony przez chemików.

Słodycz z dżungli

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Newsy

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Kompresor tłokowy w warsztacie – na co zwrócić uwagę przy jego wyborze?

Kompresor to urządzenie wykorzystywane w celu wytworzenie sprężonego powietrza pod wysokim…